Tytuł notki dość semantycznie ukazuje, że te dwa czasy w żadnym razie nie łączą się ze sobą. Ciężko mi bowiem myśleć o świętach, kiedy wiem, że nie mam jeszcze prezentów dla moich bliskich...a czas bardzo nagli. I jak ja tu mam się poświęcić duchowemu nastrojowi, skoro jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia:( Najbardziej zastanawia mnie co mogłabym kupić moim dzieciom...w sklepach jest tyle możliwości, że aż głowa boli. Moja sześcioletnia córka zażyczyła sobie lalkę Monster High....Na początku myślała, że to jakaś podróbka Barbie ( więc się ucieszyłam, że moda na tę markę już minęła). Tymczasem okazuje się, że to są jakieś straszne stwory, upiorne lalki za ponad sto złotych. I są w każdych sklepach.
Bardzo dziwna moda się ostatnio zrobiła. Z pomocą przychodzą mi różnego rodzaju artykuły pomocnicze, co do inspiracji świątecznych, bo mnie brakuje weny...Tu jest jeden na przykład : http://bit.ly/IB0bxp
No nic...uciekam do sklepu:)
Oby moje łowy były owocne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz